Poprzednia RAV4 miała ten sam problem? Myślę o tej przed 2018r
Oczywiście, że tak. Pisałem o tym jakiś rok temu, a także na początku tego wątku.
Także trochę śmieszą mnie te wszystkie akcje ASO z wymianą wtryskiwaczy, teorie o winie bezpośredniego wtrysku, czy GPFa. Tu po prostu taka jest charakterystyka tej jednostki 2.5L i efekt jazdy z niedogrzanym silnikiem na krótkich odcinkach.
U mnie w sierpniu kończy się 3 letnia umowa najmu, więc mi to lata, ale w międzyczasie diametralnie zmieniły się warunki użytkowania i problem rozwiązał się sam.
Przeprowadziliśmy się z zakorkowanego osiedla na przedmieścia - niby tylko 3km dalej od centrum Szczecina, ale te 3km zmieniają wszystko. Żadnych korków, świateł, 3km spokojnej jazdy i silnik zawsze zdąży złapać temperaturę zanim wpadnę w korki, nawet zimą. I skończyło się przybywanie oleju, cały czas stoi na max.
Tak więc, po tych niecałych 3 latach mogę powiedzieć, że to auto ma sens jedynie w takich przypadkach - dojazdy do pracy/szkoły po kilkanaście/kilkadziesiąt km dziennie, gdy ktoś mieszka na wsi lub nowym osiedlu, gdzie nie zawsze są utwardzone drogi. No i dla osób mających problemy z kręgosłupem, oraz dla tych, którzy są skazani na 1 auto w domu

.
W zakorkowanym centrum miasta słabo się sprawdza, bo czasem ciężko znaleźć miejsce do zaparkowania takiego kloca jak RAV4, natomiast na trasach szybkiego ruchu - głośno od oporów powietrza, bagażnik nie powala, a spalanie absurdalnie wysokie (w ostatnią majówkę trochę wiało i na trasie Szczecin - Białystok przy jeździe 130-140km/h RAVka zużyła mi 12L/100km). Ogólnie, to ten samochód wyleczył mnie z 3 rzeczy:
- SUVów
- japońskiej motoryzacji
- najmu długoterminowego
W miejsce RAVki będzie jakieś kombi segmentu D do podróży z rodziną, a do miasta na razie zostaje stare Grande Punto (z czasem pewnie wymienione na jakiegoś małego elektryka). W moim przypadku sprawdziło się powiedzenie, że jako coś ma być do wszystkiego (SUVy), to jest do niczego.