Ja mam tę podgrzewaną szybę i działa elegancko - włączasz, czekasz te 30 do 60 sek (zależy jak duży mróz), przejeżdżasz parę razy wycieraczkami i po sprawie.
Pozostaje problem z szybami bocznymi. Jak nie lubi sie skrobać, to można kupić odmrażacz do szyb, ale:
A) Jest mały, kończy się po 3-4 użyciach;
B) Trzeba wielokrotnie naciskać "spust", przy trzeciej szybie boli już ręką (zwłaszcza że jest mróz i dodatkowo jest zgrabiała);
C) Ta zabawa wychodzi jednak dość drogo (nie wiem ile teraz kosztuje butelka - 10-15 zł?).
Mój patent jest taki: kupić ręczny zraszacz do kwiatów (wystarczy pewnie o pojemności ok. 0,7 l) - najlepiej taki z pompką żeby samo leciało po napompowaniu - oraz 5 l najtańszego zimowego płynu do spryskiwaczy (pewnie starczy go do końca zimy). Nalewamy spryskiwacz do szyb do naszego zraszacza. Przed każdym użyciem wystarczy parę razy popompować wajchą, potem przytrzymujemy spust i obchodzimy samochód pryskając na szyby. Na koniec rozmrożone resztki starczy zetrzeć zwykłą ściągaczką do wody. Rozwiązanie tanie, nie męczące, praktyczne.
Wysłane z mojego SM-G975F przy użyciu Tapatalka