Witam wszystkich,
Historia w skrócie:
- Wchodzę do auta, dioda od alarmu cobra/karta proxy/odcinki zapłonu dalej miga i zaczyna wyć alarm.
- Patrzę na kartę proxy, miga ale ledwie co więc myślę sobie, że pewnie bateria się rozładowała.
- Wyklikuję ręcznie kod raz, co wyłącza alarm, drugi raz co wyłącza miganie diody (odcięcie zapłonu) i wracam do domu.
- Wymieniam baterie (pamiętam, że ktoś z serwisu mi mówił by zrobić to szybko i by czas pracy karty bez baterii był jak najkrótszy bo pamięć karty może 'wyparować')
- Wracam do auta z karta proxy i dalej nie działa..
Co poszło nie tak? Gdzie popełniłem błąd? Jak ponownie zsynchronizować(?) karte proxy z autem bym nie musiał ręcznie wklepywać kodu odblokowania odcięcia zapłonu?
Z góry dzięki za wszelkie podpowiedzi!