Cześć wszystkim, niestety spotkała mnie bardzo nieprzyjemna sytuacja. Z mojego aurisa kupionego 2 miesiące temu ktoś zajumanił mi katalizator w nocy. Został on odkręcony z od kolektora wylotowego i przecięty z tyłu. Oczywiście skapłem się rano jak auto opaliło niczym dobry harley davidson - mieszkam w uk i z tego co wczytałem jest to bardzo nagminne zjawisko tutaj, facet który mi dorabiał wydech w miejsce katalizatora powiedział że w ubiegłym tyg miał 2 hondy z tym samym problemem.
Wracając do tematu. Na dzień dzisiejszy nie montuje nowego katalizatora, muszę ogarnąc jakąś osłone na niego bo inaczej znowu może mnie spotkać coś takiego, ale to może poczekać miesiąc dwa.
Jako że straciłem drugą sonde lambda komputer zapalił naszą ukochną lampke.
Teraz pytanie - jeżeli kupię taką sonde to oczywiście wkręcenie jej w dosztukowany odcinek rury nie zda egzaminu bo wartości nie będą takie jak być powinny, ale co jeśli użyłbym tak zwanego emulatora lambdy? Chodzi mi dokładnie o coś takiego:
https://image.ceneostatic.pl/data/products/78940611/f-katowy-emulator-drugiej-sondy-lambda-z-nakretka-emu-sl-ktn.jpg]\
Czy ktoś ma doświadczenie z czymś takim, ma to szanse zadziałać? Chodz mi o pozbycie się błędu bo wiem że auto jeździ normalnie.