Nie substytut tylko jedno z podstawowych narzędzi, tylko nie te 30-cm rureczki z pistoletów za 27zł w markecie. Bardziej mi chodziło o to, że nie umożliwia dojścia wszędzie, stąd niektórzy sobie wymyślili wiercenie otworów.
A zamiast wiercić (czy - bardziej fachowo - przebijać) otwory wystarczy poświęcić dniówkę na rozebranie wnętrza i kolejną na jego złożenie - wtedy łatwiej dojść do niektórych miejsc. Tylko za tę dniówkę tacy ludzie zrobią kolejne auto (kolejną kasę), a za tę drugą kolejne.
Reasumując: musieliby wziąć 3-krotność ceny usługi, żeby zrobić to dobrze, o ile oczywiście by się im chciało, co jest najbardziej dyskusyjne w całej samochodówce. A biorąc 3x tyle, ile biorą, mieliby zapewne 27x klientów mniej, bo to geometrycznie się zmienia. A że - jak pisałem - dla większości liczy się tylko cena, to jedni mają cenę, drudzy mają pieniądze i wszyscy zadowoleni
