Moim zdaniem, w moim przypadku, a mogę się mylić i być ignorantem w tym temacie robienie kosztownej, uwzględniającej rozkręcanie auta konserwacji nie ma sensu. Największa bolączka, czyli korozja złącza wysokiego napięcia z tego co koledzy załączali w innym wątku jest "rozwiązana" na wiele lat, bo uwzględnia wymianę, czy to na gwarancji czy później. Żadna z posiadanych przeze mnie Toyot się nie rozsypała. Jedna miała zrobioną konserwację po ponad piętnastu latach, druga do sprzedaży przejeździła dwanaście lat i nie miała problemu z korozją (przez ten okres była wymiana pompy wody [czy jakoś tak] i wymiana akumulatora po jedenastu latach]). Jeżeli nie sprzedam ravki przez najbliższe dziesięć lat, to również wątpie, że nagle zacznie mi się rozsypywać podwozie, wszystko będzie się kruszyć, a ja zostanę z działającym silnikiem i nic ponad to. Każdy powinien kierować się swoją sytuacją i na rady z forum patrzeć przez swój pryzmat. Ja nie przejechałem jeszcze 10 tys. km, a auto mam od lipca 2022. Nie patrzę, czy hybryda mi się zwróci, czy nie, bo akurat mnie to mało interesuje, czy po myciu na myjni automatycznej powstaną na lakierze mikrorysy widoczne pod światło, bo się tym nie przejmuje. Nie interesuje mnie, że nie zwróci mi się drugi komplet kół i taniej by mi wyszły opony całoroczne. Jak uznałem, że dla mnie jest za głośno w aucie to wyciszyłem nadkola i drzwi, a pomimo zachęty do wyciszenia jeszcze bagażnika nie zrobiłem tego, bo albo jak będzie ciepło zrobię sobie to sam, albo wcale, bo komfort znacznie mi się polepszył. Postępuje jak uważam, czytam wypowiedzi Kolegów i Koleżanek, wyrabiam sobie zdanie, myślę i podciągam pod swoją sytuację. Dlatego jeśli jeździsz dużo, po słonym, nie chcesz mieć żadnych zmartwień za kilka lub kilkanaście lat to się zastanów i podejmij decyzję. Zwróć uwagę jeszcze na to, że każdy, kto zrobił konserwację podwozia będzie to zachwalał, a ten kto nie zrobił będzie prezentował swoje racje dlaczego tego nie robi. To Twoje auto, Twoje pieniądze i finalnie Twoje zmartwienia.