Autor Wątek: Może ktoś po vinie sprawdzić ,historię serwisową i czy auto było po kolizji ?  (Przeczytany 7799 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kiełek

  • Toyot Chodzacy
  • ***
  • Wiadomości: 1343
Przypomina mi się taki pamiętnik partyzanta:

Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie.
Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie.
Środa: Goniliśmy Niemców po lesie.
Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie.
Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie.
Sobota: Niemcy gonili nas po lesie.
Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu.


Teraz wypada zastąpić słowo las słowem forum, a gajowego mianować moderatorem...

Offline marcin

  • Moderator
  • Toyot Spamer
  • ******
  • Wiadomości: 8192
  • Płeć: Mężczyzna
    • 3vz.pl
Moderator nie śpi - moderator czuwa.

Mnie to się zdaje, że to jest takie kupowanie jak mój znajomy kupuje. Pół roku szukania, to za drogie, tamto za duży przebieg, inne podejrzanie mały przebieg,  to zgnite, to od handlarza, to w ASO (też niedobrze), tamto na pewno oszukane, kolejne pewnie bite, bo gdzieś tam spinka niefabryczna na nadkolu - w ten sposób kilka naprawdę fajnych egzemplarzy mu zniknęło, bo ktoś przyjechał, położył pieniądz i się cieszy.

Wielokrotnie sugerowałem mu wysłanie na oględziny jakiegoś autotesto czy pokrewnych, bo płaci za usługę, nie traci czasu, dostaje pełny raport pod którym ktoś się podpisuje. Auto za 50-70k, koszt pełnego raportu z oględzin na poziomie 500+ to jest straszne zdzierstwo, za to nie ma tygodnia, żeby mi nie podsyłał kolejnej "okazji" i żebym z nim jechał oglądać, no bo wiadomo, że jak oglądać to pojedziemy moim autem (zatankowanym), a jak nie kupimy (my :grin:) to w sumie też nie ma się za co rozliczać, bo on już czuł, że to auto będzie niedobre, tylko tak chciał podjechać sprawdzić te 300km w jedną stronę. Takie polskie...
3VZ.pl



Offline Krisman

  • Toyot Spamer
  • *****
  • Wiadomości: 11068
  • Płeć: Mężczyzna
  • Samochód:: HTH
Nic dodać, nic ująć. Sztuka dla sztuki.
Zmiany, zmiany ,zmiany...;)

Offline Markid

  • Toyot Spamer
  • *****
  • Wiadomości: 4547
  • Płeć: Mężczyzna
  • Samochód:: RAV4 2.5 2020
Ale z drugiej strony - jak się szybko poszuka, wybierze i kupi to wzruszeń max 2..3 mc.
A tak to można kilka lat jechać na adrenalinie ;)

Offline ledziu

  • Toyot Zmotoryzowany
  • ****
  • Wiadomości: 2605
Moderator nie śpi - moderator czuwa.
To fajnie  :laugh:

Siedziałem cicho ale powiem Ci że po pewnym czasie czytania postów Darusia stwierdziłem że forum nie jest tylko od tego żeby mówić o moto technice ale tez od tego żeby trochę zapodać ogólnego moto obycia.
Problem polega na tym że z jednej strony mamy oszustów motoryzacyjnych handlarzy Mirasów a z drugiej strony mam ekstremistów Januszy od poszukiwań, śledztw i teorii spiskowych.

Mówimy tu o zwykłym aucie jakim jest rav4 a zaraz się dowiemy że po zakupie samochodu najlepiej stać obok niego na baczność i go nie używać bo takie Darusie mają dylemat czy oby 85k.km.jest bezpieczne, ba nawet po leasingu nie będzie można go wykupić bo to też jest kategoria spisku. Nie wspomnę o ewentualnych kolizjach gdzie wszyscy są znawcami...

Dlatego sądzę że nie można odpuszczać i tak samo jak się walczy z Mirasami od cofania liczników tak samo trzeba walczyć o normalność wśród kupujących  :good:

Offline marcin

  • Moderator
  • Toyot Spamer
  • ******
  • Wiadomości: 8192
  • Płeć: Mężczyzna
    • 3vz.pl
Cóż... jest to jeden z powodów, dla których nie handluję autami ani prywatnie ani jako firma, bo po prostu nie mam cierpliwości do ludzi, którzy wszędzie węszą spisek.

Choćbyś auto nowe sprzedawał, to i tak będziesz podejrzany. Albo że statek zatonął, albo że obili w transporcie, albo że przed wydaniem nie poczynili znaku krzyża przy odpalaniu i pewnie się silnik zaraz zatrze.

Mam jedynie takie doświadczenia z gatunku wycieczek z kimś po auto, gdzie jeśli auto jest za pół stówki, stówkę czy lepiej to klient oczekuje, że będzie w miarę w jednym kawałku, niewydachowane czy utopione i będzie do niego jakiś papier serwisowy. Dopuszcza jednak zużycie eksploatacyjne, jakieś ocierki, rysy wewnątrz czy na zewnątrz, bo nikt auta nie trzyma pod kocem i jak Ci gruba baba załaduje w drzwi wózkiem pod marketem to nie jest szkoda całkowita, wstawianie ćwiartki i koniec świata.

Za to ludzie, którzy kupują auta za średnią krajową (bądź dwie) to mają często oczekiwania z kosmosu i pretensje do wszystkich za wyjątkiem siebie. To są takie typy, które jadą oglądać 20-letnie auto z miernikiem grubości lakieru i oczekują historii życia od sprzedającego. Ja już odpuściłem takie wycieczki, bo są od tego firmy sprawdzające, a nie jest dla mnie komfortową sytuacja kiedy widzę, że auto jest w porządku, sprzedający normalny, za to pacjent, z którym przyjechałem na oględziny nadaje się do izolatki.

3VZ.pl




 

www.ucando.pl

www.gotujesie.pl