Gwarancja a rękojmia to dwie różne rzeczy i często zdarza się ze bardziej opłaca się dochodzić swoich praw z rekojmi która reguluje kodeks cywilny niż gwarancji producenta który mógł w niej ustanowić zapisy korzystne dla siebie. Przykładowo na iPhone masz rok gwarancji od Apple ale rękojmia 2 lata i możesz iść do sklepu po 1.5 roku i na luzie zażądać skutecznej naprawy tyle że z rękojmi. Generalnie polecam każdemu dokładnie zapoznać się z tymi przepisami, bo przydaje się je znać i są bardzo sprawiedliwe. Np w twojej sytuacji mógłeś od razu żądać auta zastępczego (o takiej samej klasie). I nie jest to żadna łaska z ich strony tylko przepisy mówią ze jeżeli sprzedali Ci wadliwy produkt i go naprawiają to nie masz z tego powodu ponosić dodatkowych niedogodności i kosztów (np. na taksówki).
17 tys km / samochód odebrany w listopadzie 2019 / olej robiony w zeszłym roku we wrześniu / do grudnia nie działo się nic... kompletnie zero null, to moje pierwsze nowe auto i zakup za ciężko zarobione pieniądze na prywatna osobę i traktowałem je jak jajko....
Współczuje Ci trochę, chyba kazdy z nas wie o czym mówisz z tym jajkiem. Ale w tej całej historii powiem Ci ze nie warto zbyt kochać wozu bo to jest taka rzecz ze wiesz stoi czasem pod chmurką, a to coś siądzie a to ktoś zarysuje albo wjedzie -szkoda nerwów. Ja jak odebrałem swoje auto to było moje życie do czasu aż mi sarny nie wbiegły pod auto i w drzwi. Pamietam ze świat mi się zawalił wtedy. Później i teraz nadal dbam o furę ale już z mniejszymi emocjami, miałem później kolejne i kolejne uszkodzenie i jakoś bez emocji to przyjąłem po prostu pojechałem do ASO i tyle.