To prawda, że producenci aut stawiają na napęd elektryczny w przyszłości, ale nie ma mowy o tym, źeby taki VW sprzedawał za 10 lat wyłacznie elektryki o możliwościach i w cenie dzisiejszych aut z silnikami spalinowymi. Wystarczy zresztą porównać motoryzację z 2010 z obecną.
Nie można się sugerować tym, że przez ostatnie 10 lat świat motoryzacji się za wiele nie zmienił, żeby wnioskować, że tak będzie dalej. Gdyby taka reguła się sprawdzała, to nic nigdy by się nie zmieniało. Pamiętam jak przez dziesiątki lat sprzedawano telewizory które w gruncie rzeczy były takie same: kineskop, 625 linii i 25 pełnych obrazów na sekundę. Końcem lat 90, z pojawianiem się DVB-T rynek został zalany telewizorami "płaskimi" o rozdzielczości "HD-Ready". Rok czy dwa lata później, te już były przestarzałe i pojawiły się "Full-HD". Chwilę później obraz 100 Hz, 200 Hz, 600 Hz, itd. Dekadę później 3D, 4K, OLED, QLED, Smart-TV, a teraz 8K. Bez przerwy coś nowego.
Wszystko tak naprawdę zależy od wielu czynników. Wygląda na to, że m.in. przez wprowadzie DVB-T, ludzie mieli świetną pokusę, żeby się pozbyć swojego telewizora na rzecz nowego, płaskiego, większego, itd.
Jeśli chodzi o motoryzację, to technologia napędów spalinowych jest już tak zaawansowana, że raczej przełomu w osiągach bym się nie spodziewał. Różne innowacje przez ostatni czas nie są rewolucyjne.
Być może zaostrzanie norm emisyjnych jest takim czynnikiem, który wpłynie na rynek i spowoduje zmianę paradygmatu. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie wydaje mi się, że przemysł sprytnie wprowadza na siłę hybrydy plug-in żeby te normy formalnie spełnić, ale że to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. To moim zdaniem takie HD-Ready, które za parę lat się okaże już przestarzałe/bez sensu.
Czy elektryki będą tym nowym paradygmatem? Wydaje się, że daleko nam do spełnienia warunków, żeby tak się stało, przynajmniej w Polsce.
Czy w takim razie może wodór? Podobno już wkrótce mają się pojawić stacje tankowania w Warszawie i Trójmieście, za sprawą m.in. układu Rządu RP z Toyotą (podobno stąd wprowadzenie ekobonusu). Jeśli się na chwilę odstawi kwestie produkcji wodoru ws. prądu i tankowania wodorem vs. ładowania akumulatorów, to nie wiem czy przypadkiem produkcja auta wodorowego nie jest/będzie tańsza od auta elektrycznego. Akumulator w wodorowym też powinien być (to w gruncie rzeczy też hybryda), chociaż żeby odzyskiwać energię przy hamowaniu, ale już nie taki duży jak w elektryku. "Padnięcie" akumulatora w wodorowym nie powoduje, że auto nie ruszy, za to w elektryku już tak.
Co do produkcji prądu vs. wodoru, też się nad tym zastanawiałem, ale gdzieś przeczytałem/usłyszałem, że nawet przy wytwarzaniu wodoru przez elektrolizę wody, to wodór jest dobrą formą przechowywania energii. Do tej pory OZE są często nieoptymalne z powodu niemożności magazynowania wytworzonego prądu: mam wiatrak i jest wiatr (analogowo mam panele i jest słonecznie), to pewnie nie zużyję tyle prądu, więc muszę odsprzedawać dostawcy prądu "węglowego", a jak nie ma wiatru (analogowo nie ma słońca), to tenże dostawca mi sprzedaje z powrotem. Jeśli można by pakować nadmiar prądu do baku z wodorem zamiast odsprzedawać, to tym lepiej, bo pewnie mniej energii się straci po drodze.
PS. Liczbą pojazdów elektrycznych sprzedawanych w Norwegii nie ma się co sugerować jako zapowiedzią rewolucji. Tam mieszka 5 mln ludzi...
Nie rozumiem za bardzo czy to ma być argument za czy przeciw. W każdym razie, niezależnie od liczby mieszkańców, elektryki to 15% aut jeżdżących i już ponad co drugie sprzedane nowe.
https://en.wikipedia.org/wiki/Plug-in_electric_vehicles_in_Norway