Ostatnimi czasy coś mi zaczęło popukiwać przy przednim lewym kole. Popukiwało przy przy ruszaniu, redukcji biegu (zmiana obciązenia). Posłuchałem sobie, poleżałem pod samochodem i podejrzenie padło na przegub. Swoją drogą to jakaś kiszka aby w bezwypadkowym, wychuchanym, niemęczonym (zero pisków na światłach) samochodzie padł przegub prz 70 000....na ole jak siękupuje "francuskie" samochody to tak to bywa :wink: .
Pojechałem do swojego mechanika (przedtem pracował w ASO -ale nie toyoty) i potwierdził, że to przegub zewnętrzny przy kole. Zadzwonił do hurtowni (ma tam zniżki) i zapytał czy naprawiamy jakimś badziewiem w śmiesznej cenie czy wymieniamy na przegub robiony przez dobrą firmę, która robi także przeguby wstawiane w fabryce do Yarków (z logo Toyoty). Poprosiłem aby zamawiał część "toyotowską" (czyli to co fabryka wkłada pod swoim logo). Za przegub płacęokoło 250-300 i za robotę60. Tak więc zamykam sięmax w 400 pln, a jak wybioręcoś z "wyższej półki" to dojdędo 500.
Zadzwoniłem sobie z ciekawości do ASO bo często mają promocje i naprawa u nich wychodzi taniej. Jak koleś powiedział mi o ich cenach to prawie zasłabłem. Przegub do Yarisa 1,0 z ABSem kosztuje u nich 1800 pln + wymiana 200. Czyli 2000 :aduh . Czy ich pogięło w tym ASO z cenami :aduh ? To jest jakieś zdzierstwo aby za logo Tojki na przegubie przepłacać 1,5 tysiaka a za robociznę140 zł. Dodam, że koleś ui którego sięserwisujęnie jest "panem Kaziem" naprawiającym traktory w stodole.
To takie moje przemyślenia, z którymi chciałem siępodzielić bo mi ciśnienie podnieśli. Ja już do tych wariatów z ASO nawet nie zadzwonię.