Mowa była o ciągnięciu na lince samochodu który nie odpala a nie który zakopał się w błocie.
Mowa była też o ubezpieczeniu i z niego wzywaniu lawety, taka sytuacja realnie wyklucza takie wzywanie, a jednocześnie ekonomicznie nakazuje bliską pomoc i linkę holowniczą. Czyli taki wyjątek od zaraz ubezpieczenie i lina holownicza nigdy.
Wrzucę jakieś fotki.
Pytanie czego foty. Po aucie nic nie zobaczymy, w papierach pewnie więcej.