podczas wizyty na podnośniku miałem okazję obejrzeć podwozie Yarisa z 2014r
Czy po 6 latach to normalne w Toyocie? (nie miałem wcześniej tej marki)
Czy warto pomyśleć o jakimś dodatkowym zabezpieczeniu antykorozyjnym podwozia?
Czy raczej taka inwestycja nie jest ekonomicznie uzasadniona, nie wiele da i lepiej sobie darować - jeździć i obserwować 
Ma ktoś jakieś w tym temacie doświadczenia? Robił ktoś coś takiego?
Uważam że nie jest to normalne. Ale czasy się zmieniają i dziś jakość pozostawia wiele do życzenia.
Sam niedawno szukałem Yarisa młodszego jak 2005 rok i wpadła mi II generacja po lifce, chociaż ciężko znaleźć nieskorodowany od spodu egzemplarz. Oglądałem sporo tych aut przez zakupem i najbardziej zardzewiałe były właśnie krajowe-z powodów oczywistych.
Chętnie kupiłbym coś z południa Europy >Włoch albo z południa Francji ale z racji pandemii ciężko było coś znaleźć w ogłoszeniach. Te z importu z zachodu w wiekszości z Niemiec były wypacykowane o spodu żeby zasłonić korozję. A toyotę nauczyłem się już żeby najpierw oglądać od spodu.
W yarisie uważam że powinno zrobić się dodatkowe zabezpieczenie bo to fabryczne jest liche. Corolla E12 jest lepiej zabezpieczona jak ten mój yaris.
Skorodowane/przyrudzone ranty to jest początek problemu także warto się za to wziąć bo za kilka lat mogą wyjść dziury jak zacznie się to czyścić.
W Toyotach przede wszystkim w yarisach <szczególnie 1 generacji> najsłabszy punkt to koniec progu. YI gniją w tym miejscu na potęgę. W YII też nie jest ciekawie podejrzewam ze w YIII będzie to samo, u mnie jest już nalot rudej - ale beż wżerów. Na rantach jeszcze jej nie mam.
Warto prześledzić forum bo były już tematy jaką chemią i gdzie dobrze można zakonserwować podwozie. Zamalowanie tego barankiem w sprayu bez czyszczenie i wytrawieniu blachy tylko przyspieszy korozję..

