Dodam od siebie, bo miałem przez 10 lat DSG i teraz manual Toyoty.
Z czasów DSG, wolność miała moja prawa ręka, a sama skrzynia dostosowywała się do charakteru nogi kierowcy. Czyli w innych fazach i obrotach zmieniała biegi, zależało od deptania. Miałem też ręczne +/-, ale to nie to samo co manual. No i była też opcja sport, która zastępowała 1kg ołowiu, dla tych którzy normalnie mają lekką nogę.
Z obecnych czasów, jest normalnie jak kiedyś z manualem. Tylko początkowo zdarzało mi się zgasić silnik przy ruszaniu.
Moje zdanie. Mając manual my jesteśmy "bezpiecznikiem" w zmianach, natomiast w tych zautomatyzowanych to raczej są "bezpieczniki" w skrzyniach. Mając manual my sami więcej kreujemy, niż coś tam zaprogramowanego. W manualu można zmieniać biegi do odcinki, w drugich to chyba nie możliwe. Wydaje mi się, że ingerencja w te drugie jest mniej możliwa. Różne konstrukcje tych drugich mają jakieś zaciachy i bolączki. Myślę że manual może dać więcej frajdy, a te drugie wygody. Pięknie kiedyś było pstryknąć D i koniec, ale manuali nadal jest sporo więcej, to jest podstawa większości aut i marek.
Manual często ma brak zaleceń wymiany oleju, ale wedle tych drugich, jest po większej ilości km i mniejszy koszt bankowo. Także są plusy i minusy w obydwu wersjach. Co kto woli, co komu pasuje. Koszty skrzyń też diametralnie inne. Te drugie to najlepiej w nowawym aucie, bo dalej może być loteria. A manual to lata do śmierci auta w większości przypadków.