Moim zdaniem nie ma w tym nic dziwnego, że auto jest doinwestowane. Jedni szukają okazji i kupują złom, łudząc się że trafili okazje, a inni sprzedają samochód w zasadzie bez wkładu i taki samochód też znajdzie swojego klienta. Cena zazwyczaj to najlepszy wyznacznik. W Niemczech kupując od prywatnej osoby też czesto jest krótko przed zrobiony duży serwis, praktycznie nowe opony czy tarcze, klocki. Kiedyś usłyszałem, że auto jest do zobaczania za dwa dni, bo obiera od lakiernika, niewielkie rysy na zdarzaku.