Licz się ze słowami, bo usługodawca czyta.
Nie chciałem nikogo urazić. Ale przedstawianie problemu korozji podwozia i skupianie się na przyrdzewiałych nakrętkach, przegubach czy zaciskach, wahaczach czy też nalotach na tłumiku, po prostu wywołało we mnie mieszane uczucia. Człowiek uczy się całe życie, a ja póki co nie wiem czym i po co konserwować te elementy.
To nawet miło, bo przyznam, że trochę mi już podnosi dekiel jak czytam niektóre komentarze w necie. Na Wykopie się takie szambo wylało jak to tylko w naszym kraju można. Odpuściłem czytanie po jednej (z 17) stronie, bo szkoda mi czasu.
Co do wydechu to jest indywidualna kwestia. Najlepiej byłoby go wyspawać na nowo z kwasówki i problem by się rozwiązał. Ja piaskuję i lakieruję - zanim go zeżre od środka to chwilę minie, a odcięty od czynników zewnętrznych wytrzyma nieco dłużej.
Ze śrubami to sprawa jest prosta: chcesz potem przeserwisować auto i zamiast wyłożyć kwotę X na wymieniany element i Y na robociznę, to wykładasz kwotę 3x na element, i element współpracujący z nim plus trzymające to śruby, które trzeba było pociąć. Do tego dorzucasz 2x albo 3x Y za to, że ktoś taki wahacz wymieniał pół dnia zamiast pół godziny. Ja nikogo do niczego nie zmuszam, nie namawiam - kanał powstał po to, żeby ludzi nieco uświadomić czym jeżdżą, a przy okazji żeby dokumentować trochę to, co robię. Niestety, takie mamy czasy, że prędzej ktoś coś obejrzy niż przeczyta. Założę się, że gdybym zrobił 16-stronicowy dokument o rdzy w jakimś nowym aucie, to przeczytałoby go 8 osób, z czego trzy w całości, z czego (oby) jedna ze zrozumieniem.
Tu masz niecałe 2 minuty o wahaczach:
https://www.youtube.com/watch?v=RSBkSDptJlw