Po pierwszym tysiącu przejechanych kilometrów mógłbym napisać, że cieszy mnie tak naprawdę wszystko, ale mam świadomość, że może to być spowodowane początkowym entuzjazmem, jak w przypadku każdej nowej zabawki.
Decydując się na zakup hybrydy głównym czynnikiem motywującym tenże zakup było niskie spalanie. I takie właśnie jest. Mój poprzedni samochód, Honda Civic z niezniszczalnym silnikiem 1.8 w trasie potrafiła zadowolić się 5l/100km. Toyota zatrzymała się na 4.5l. Różnicę robi jazda w mieście i na tzw. wioskach. Odpowiednio 4l vs 7/8l w przypadku Hondy i 3.3/4l vs 6l w Civicu. Zaraz ktoś mi zarzuci, że jazda z prędkością 100km/h to nie jazda, tylko turlanie się, jestem pewnie zawalidrogą itd. a tak w ogóle jeśli zależało mi na oszczędnej jeździe trzeba było brać silnik 1.8. Może i racja, ale prawdę mówiąc jestem już w takim wieku, że nigdzie spieszyć się nie muszę. Obecnie bardziej interesuje mnie wygodna jazda, niż ściganie się spod świateł.
Silnik 2.0 był świadomym wyborem. Zawsze uważałem, że lepiej coś mieć (zapas mocy) i być może nigdy nie potrzebować, niż w danej chwili potrzebować i nie mieć. Przekonałem się o tym dość szybko, kiedy ten niewykorzystany przez większość trasy zapas mocy dał o sobie znać, gdy nagle z naprzeciwka znikąd pojawił się samochód. Toyota ciągnie od dołu dzięki silnikowi elektrycznemu, wystarczy mocnej wcisnąć pedał gazu i samochód bez zbędnej zwłoki odchodzi. Civic posiadał silnik lubiący wysokie obroty i tam trzeba było "depnąć" żeby vtec pokazał co potrafi.
Kolejną rzeczą, która cieszy, jest naprawdę ładna sylwetka. Akurat dla mnie nie ma to większego znaczenia, ale żona kupuje samochody wzrokiem. Szczerze powiedziawszy Corolla była jedynym kombi, które zaakceptowała bez większego marudzenia. Więc to kolejny plus.
Cieszy wnętrze. Jakość wykonania spełnia moje wymagania. Pewnie nie jest to najpiękniejsze pod tym względem auto, jednak ja przesiadałem się z samochodu z 2006 roku, więc dla mnie kosmos.
Światła ledowe. Jazda po zmroku stała się mniej uciążliwa.
Zanim zdecydowałem się na ten samochód czytałem różne wątki na forum. Przyznam, że bałem się nieco tego, że w kabinie jest głośno. Teraz już wiem, że moje obawy były bezzasadne. Raz, że nie pędzę już na złamanie karku, a dwa w Hondzie było jednak znacznie głośniej.
Fotele są bardzo wygodne i doskonale trzymają w zakrętach, ale to już przerabiałem w poprzednim samochodzie, więc większego zaskoczenia nie ma.
Zawieszenie jest komfortowe i fajnie wyłapuje wszystkie nierówności nawierzchni.
Sporo miejsca dla pasażerów na tylnej kanapie. Fotel kierowcy mam odsunięty niemal na maksa, do tego oparcie jest w pozycji półleżącej i nie miałem problemów żeby z tyłu wygodnie usiąść. Miejsca na kolana było pod dostatkiem, przynajmniej dla osoby mierzącej 183cm.
Bagażnik jest spory, ale dla mnie bagażnik w każdym kombi będzie spory, bo przesiadłem się z hatchbacka. Na plus dwupoziomowa podłoga i jakieś tam jeszcze schowki.
Dwustrefowa klimatyzacja. Wreszcie koniec wojen o to, jaka powinna być ustawiona temperatura we wnętrzu. Ja wolę "lodówkę" bez względu na to, jaka jest temperatura na zewnątrz. Żona preferuje jednak klimat umiarkowany.
To chyba wszystko, co przyszło mi do głowy, pewnie z czasem wyjdą jeszcze jakieś plusy, a na pewno minusy.
pozdrawiam