Jak wielu mi podobnych ostrożnych "konsumentów" boję się tej chińskiej "techniki", ale pamiętam czasy gdy o Toyocie też mówiono, że to jednorazówki, że silniki klejone i nie naprawisz tego jak się zepsuje, a te jednorazówki jeździły, jeździły i psuć się nie chciały, jedynie korozja je zjadała. Teraz jest podobnie z chińskimi, strachy, przesądy itp. a auta jeżdżą. Ale fakt, że ceny (a te są katalizatorem sprzedaży) są efektem polityki i niewolniczej pracy, tylko przeciętny Kowalski ma to w "poważniu".