Często biorą się z przepisów - żeby mieć dopuszczenie trzeba nie tylko spełnić jakąś normę, ale należy wykonać jakieś badania czy zdobyć jakieś certyfikaty. I często firmom nie chce się tego robić (czy to z powodów biurokratycznych, kosztów, czasu wejścia produktu na rynek, etc.) więc wpisują parametr z czapy, żeby tylko nie wejść w obszar innych regulacji (być może dopuszczalnej masy całkowitej auta, maksymalnego nacisku na oś/koło, czy jakichkolwiek innych). I nie ważne, że "konstrukcyjnie" na tym haku można powiesić 200kg, czy ciągnąć lódź, ale wtedy auto wpadło by pod inne regulacje i konieczne byłoby wykonanie takich czy siakich bań i zdobycie certyfikatów zgodności z czymś_tam-czymś_tam.
Tak często miałem w sprzęcie telko, który z systemu zarządzania był wykastrowany (też marketingowo), a z CLI można było cuda robić (o których często nie wiedział oficjalny dystrybutor w PL, czy lokalne wsparcie techniczne).