W dobrym świetle będzie widać czy ten dym jest niebieski, czy nie. Jeśli nie to OK, a jeśli niebieski, to pytanie czy łyka olej.
Zawsze można przegonić auto, albo jak pewnie nigdy nie było, coś ala bomba na raz do paliwa. Przeczyści tam wtryski, posmaruje i jeszcze coś w baku zwiąże. Bomba najlepiej na trasę, lub traski, w samym mieście to kiepsko.
Ja bym tak zrobił.
Czy 5 lat to dużo na auto, to zależy, ale i w krótszym czasie da się zarżnąć jednostkę. Ja mam takie wrażenie, że potomkowie SS zawsze wyliczą na maxa auto/potrzeby i większość to już dziadki ładnie z zewnątrz wyglądający. Tak gdzie indziej w EU to i dużo jest tych co zielonego pojęcia nie mają + niedbaluchy celowe i auta po nich to shit. U nas chyba jeszcze auto to członek rodziny, tam są już na poziomie dalszym. Za ile by nie kupili, to wiedzą i mają do gwarancji, niczym się nie przejmują, ASO robi jak im się podoba. To nie są buty zakładane tylko do kościoła, a takie co do maratonów służyły. Co rodzynków nie wyklucza oczywiście. Tym wpisem nie mam zamiaru nikomu umniejszać, takie moje przemyślenia.