Panowie, może jest ktoś w stanie wyjaśnić, co się stało?
Otóż nalałem paliwa jak w tytule, wersję słabszą 95 oktanów. Kiedyś tankowałem to paliwo, ale bez nienormalnych zachowań. W baku miałem resztkę zwykłego paliwa z Lotosa. Uruchamiam silnik i od razu odpalił spalinowy, co na ciepło zdarza się raczej rzadko.
Silnik brzmiał jak V12 z oberwanym tłumikiem i delikatne wibracje. Aż mi było wstyd na stacji, że tak pracuje silnik Toyoty. Chwilowe spalanie z komputera 60 litrów.
Wyjechałem tak spod dystrybutora. Brzmienie silnika po chwili nieco złagodniało, ale trochę się zaniepokoiłem i zgasiłem silnik. Ponowne uruchomienie i jakby wszystko wróciło do normy. Robię trasę dalej i widzę, że strach dotykać pedału gazu. 170km/h osiąga bez absolutnie żadnego wysiłku, a kabina trochę załadowana pasażerami i bagażem. Przyjechałem, sprawdziłem olej itp, nie widać problemów. Chociaż mam wrażenie, że brzmienie silnika pozostało jakby lekko sportowe, ale może jestem pod presją tego zdarzenia. Czy to była jakaś forma reakcji (przeliczenia nowego paliwa) komputera, czy jednak jakiś incydent?