Nie wiem, o jakiej korozji piszecie i co was tak bardzo wystraszyło, ale jak mam Rav4 z 2013 roku od nowości. Byłem ostatnio na przeglądzie przy przedłużaniu dowodu rejestracyjnego i wszedłem pod samochód zobaczyć, jak po ośmiu latach wygląda podwozie. I powiem tak. Nie konserwowałem podwozia nigdy ponad to, co było zrobione fabrycznie. Na podwoziu widać pojedyncze punkciki korozji tu i ówdzie, bardzo rozproszone. Perforacji nie ma żadnej i żebym nadal miał trzymać sobie ten samochód, to w przyszłym roku zrobiłbym konserwację podwozia. I nie uważam, że powierzchniowa korozja na wymiennych elementach zawieszenia(jak na tym filmiku reklamowym firmy konserwującej) to jakikolwiek powód do wydawania pieniędzy na konserwację, a przede wszystkim do rozkręcania nowego samochodu. Jeżeli wszystkie samochody tak rdzewieją, jak moja obecna ravka, to konserwować nie trzeba. Nową odbieram w kwietniu 2022, a zamówiłem ją dlatego, że obecna to bardzo dobry samochód, który nigdy mnie nie zawiódł. A widząc, jakie problemy mają moi znajomi z Suvami innych marek, bez chwili wahania zamówiłem kolejną Ravkę. I nie będę konserwował podwozia. A jak zajrzę po roku pod spód i będzie korozja, to na gwarancji zakonserwuje mi ją Toyota za darmo. A jeżeli odmówi, powołam biegłego za kilkaset złotych i zmuszę Toyotę do naprawy gwarancyjnej. To moja opinia.