Wracając do DNA. Gościu na tym filmiku sam przyznaje że na zabezpieczeniach antykradzieżowych się nie zna, i powinien pozostać na tym etapie.
Zdrapuje z kilku miejsc trochę żelku i twierdzi że usunął DNA, w tych miejscach gdzie był nałożony ten żel, zostały tak zwane mikroczącteczki, które to właśnie jest tak trudno usunąć.
Gdyby podszedł do sprawy profesjonalnie, to powinien te miejsca w których zdrapywał żel dobrze oświetlić i pokazać pod mikroskopem.
Co nie zmienia faktu, że to znakowanie może policji pomóc zidentyfikować nasz samochód, i jest szansa że będą go omijać Ci którzy potrzebują auto w całości, ale nie za bardzo uchroni nas przed kradzieżą na części.
Bo tak jak już ktoś wspominał, nikt tego nie kontroluje.