Panowie, ale nikt nie dyskredytuje Toyoty pod względem technicznym. Auto jest poprawne do bólu, a że czasami lekko trąci myszką to inna sprawa. Tylko jak deska jest gorsza od Corolli z 1996 roku, to chyba coś nie halo. Nazbierali butelek po napojach, kubków po jogurtach, zabarwili i zapakowali we wtryskarkę. Nie odrobili lekcji z Mercedesa, który w C-klasie , W204 przed liftem zrobił to samo. Ludzie wydając 150 tysięcy nie chcą mięc deski gorszej jak w Dacii, która kosztuje połowę. Stercząca rura wydechowa mnie nie mierzi, ale ogranicza prześwit, który i tak nie jest duży jak na ten typ. O tyle o ile można wytłumaczyć koniecznością w wersji AWD, to zawsze może być inaczej w wersji FWD Sterczący tablet z deski. Co z tego, ze bogaty w opcje, jak wygląda paskudnie. To wszystko (poza deską) nie generuje kosztów, tylko pomysłowość i wizję projektantów. Mercedes też miał taki sterczący i szybko uciekł od tego rozwiązania. Skoda, Seat, VW, KIA, Hyundai potrafili to elegancko wkomponować. Tak się zastanawiałem nad sensem montażu nagłośnienia JBL, które w sumie nic nie poprawi, bo głośniki pracują w fatalnych warunkach ( o ile jest tak jak w RAV 4). Jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach.