Dla przesadzających z krytyką Toyoty napiszę, że przyczepić to się można do każdej marki np Audi. Był niezawodny silnik diesla 1,9 gdzie tylko paliwo się lało do baku i nic się nie działo. Przebiegi pół miliona to żaden kłopot. Później wprowadzili awaryjne 2,0 z czasem poprawione. Co zyskaliśmy? - mniejszą turbodziurę i troszeczkę lepszą kulturę pracy. A co zrobili jeszcze później? Zepsuli wszystko awaryjnym systemem oczyszczania spalin, drogim w naprawach i naszpikowali samochody niepotrzebną elektroniką. Co to oznaczało np jedziesz z rodziną do Włoch na urlop a tu nagle awaria Adblue i limit 1000 km na usunięcie usterki. Jeśli nie usuniesz usterki to po upływie 1000 km nie odpalisz samochodu. Auta się zrobiły ładne i wygodne, ale bardzo plastikowe, delikatne, awaryjne i drogie w naprawach. Przez lata zero w rozwoju, podnosili co parę lat tylko moc o kolejne 15 koni. A silniki benzynowe? Spalanie 10-12 l/100 km i co zrobili przez 15 kolejnych lat? Wprowadzili mildhybrid - co oznacza obniżenie spalania o 0,3 l/100 km. Ostatnie dobre Audi jakie miałem to q5 z 2010 roku (skóra to była skóra, porządne wygłuszenie i bezawaryjność). Później to już równia pochyła. Przy zamówieniu nic w standardzie, płacisz za wszystko jak za zboże a serwis fatalny i też drogi. W serwisach pracownicy słabo opłacani leją na wszystko, a co lepszy mechanik po kilku latach ucieka na swoją działalność. Jak Wam się ptak zesra w takim Audi na karoserię to trzeba szybko ścierać bo plama zostanie I na koniec - hasło przewodnie "przewaga dzięki technice". Napisał bym Wam więcej, ale żona już mi Colę zakręciła. Miłego wieczoru dla fanów motoryzacji.