Ja miałem odpowiednik kinto one. To zwykły najem. Płacisz ratę wstępną (im wyższa, tym rata najmu miesięcznie niższa). Potem przez okres, na który masz zawartą umowę płacisz stałą ratę. Na początku umowy masz podaną kwotę wykupu, gdybyś po okresie najmu chciał wykupić auto na własność. Z reguły wychodzi to tak, że rata wstępna + rata wykupu = mniej więcej cenie jaką dali ci w ofercie (np. auto za 100 tys., rata wstępna 20 tys., rata wykupu 80 tys.). To co płacisz miesięcznie, to za najem. Masz kilka opcji potem: oddajesz wynajmowane auto i tyle cię to obchodzi, oddajesz auto i bierzesz kolejne, na takich samych zasadach, wykupujesz wynajmowane auto po podanej w umowie cenie lub kontynuujesz najem (o tej opcji dowiedziałem się u dealera). Ja auto wykupiłem (bo miałem umowę jeszcze na warunkach ze starych czasów i kwota za auto nie była wydumana). Na mój plus rata serwisowa kosztowała mnie 0 zł, więc przeglądy miałem rzeczywiście gratis i nie zapłaciłem faktury za ubezpieczenie auta poza leasingiem (250 zł netto), bo nikt mi takowej FV nie wystawił. Może bajzel mieli, nie upominałem się. Teraz będę kupował rav4 i na najem się nie zdecyduje. Wolę już zwykły leasing, albo zapłacić wszystko od razu. Taniej wyjdzie.