Jasne, że tak, ale trzeba to rozważyć pod kątem kosztów, ewentualnych korzyści i prawdopodobienstwa... Czy opłaca się wydać 2.5k, żeby w razie czego dostać 10k więcej? Matematycznie prawdopodobieństwo szkody całkowitej/kradzieży musiałoby wynosić >25%, żeby miało to sens. Oczywiście, że w tej "grze" zawsze musi wygrywać kasyno (ubezpieczyciel) i oczywiście, że wszyscy to akceptujemy ubezpieczając swoje mienie, ale trzeba podejść do tego zdroworozsądkowo, a każdy z nas ma nieco inna "granice były"