Jestem wściekły. Mam Toyotę RAV4 i kampanię na wiązkę (hybryda/elektryk). Wyskoczył mi komunikat o usterce hybrydowego układu napędowego – „niezwłocznie do serwisu”, a auto może w każdej chwili stanąć i nie ruszyć. Super.
Dzwonię do ASO i słyszę: nie ma wiązek, nie ma terminów dostawy, nie wiadomo kiedy będą. I żeby było jasne — to nie jest wina konkretnego serwisu, tylko Toyota Polska nie potrafi zapewnić części do własnej kampanii. Czyli co? Kupujesz samochód za ~200 tys. zł i potem nie możesz nim jeździć, bo fabryczna wada + brak części na rynku.
Najlepsze, że jak auto stanie albo muszę je odstawić, to zostaję bez samochodu na nieokreślony czas, a auta zastępczego brak albo „może się coś znajdzie”. Mam jechać na ferie i mam ryzykować, że stanę z rodziną na trasie? To jest jakaś kpina.
Toyota była dla mnie marką „niezawodną”, a tu widzę, że procesy nie działają, części nie ma, a klient zostaje z problemem sam. Gdzie tu dbanie o klienta? Gdzie ta legendarna japońska jakość i odpowiedzialność?
Jeśli ktoś ma podobny temat z wiązką / kampanią — dajcie znać, jak to rozwiązaliście i czy Toyota faktycznie zapewniła jakąkolwiek sensowną mobilność.