Zauważyłem, że wiele osób obawia się jeździć bez koła dojazdowego. Uważam, że ta obawa jest niepotrzebna.
Od blisko 20-tu lat jeżdżę z marketowym zestawem naprawczym czyli pianka i kompresorek. W miejscu koła butla na lpg. Jeden raz rozerwałem oponę na szczęce tira i nie dało się zalepić pianką ale na szczęście w pobliżu była wulkanizacja. Pianki nie użyłem ani raz a po przebiciu opony gwoździem i napompowaniu opony kompresorkiem spokojnie można jeździć kilka godzin.
Po cóż obciążać hybrydkę. Ja jeszcze wyrzucę tą łopoczącą roletę

Zdrówka