Dzisiaj pojechałem sobie do jednego z salonów w Warszawie (nie tego u którego zamówiłem autko), by między innymi sprawdzić za jaką kwotę skonfigurowano by mi Corollę dokładnie taką samą, jaką zamówiłem mniej więcej w połowie kwietnia br.
Okazało się, że w tej chwili za takie auto zawarte w mojej umowie figurowała by kwota o 4.700 zł większa z terminem dostawy trzy miesiące później. Wiem, wiem, nie ma w umowie zapisu trwałości/pewności zawartej ceny i terminu dostawy oraz jest to inny salon, ale minęło tylko niecałe cztery tygodnie...
W umowie widnieją tylko dwa punkty dotyczące zmiany (czytaj zwiększenia) ceny samochodu, a mianowicie cyt.
1)"...w związku z ewentualną zmianą przepisów podatkowych obowiązujących w terminie dostawy samochodu mającą wpływ na sposób jej ustalenia..."
i
2)"...gdy kupujący nie jest konsumentem w rozumieniu art. 22 (1) KC gdy opublikowany przez NBP średni kurs Euro...przekroczy 5zł..."
Teoretycznie rzecz biorąc (póki co) w obecnie obowiązujących przepisach podatkowych punkt 1) nie daje im możliwości zwiększenia ceny, a pkt. 2) mnie przynajmniej nie dotyczy.
To tak tytułem dywagacji, a może macie jakieś inne spostrzeżenia w tej kwestii?