Z tego co pamiętam już tu na forum kiedyś była podobna dyskusja i wtedy ktoś pisał o tym, że auto rejestruje na bieżąco obrazy z kamer w wąskim zakresie czasowym (kilka .. kilkadziesiąt sek.).
W razie kolizji (aktywacja poduszek) zamraża kilkusekundowy fragment, który jest później możliwy do pobrania przez ASO / TMP lub specjalistę w tym zakresie.
Tu jest interesujący wywiad na temat rejestracji danych przedkolizyjnych w autach: https://spidersweb.pl/autoblog/co-zapisuja-samochody-wywiad-z-ekspertem/
Nie mam żadnego problemu z danymi pre-collision. Nie planuję przecież wyłudzać danych z ubezpieczenia. Retencja tych danych jest tak krótka, że trudno mówić o zagrożeniu prywatności.
Bardziej martwią mnie dane przesyłane do chmury (aplikacja MyT - na razie się nią bawię, jest pewna wartość dodana, ale bez szału.) oraz te zapisywane w samochodzie o ile pozwalają jakoś mnie śledzić i trzymane są dłużej niż 24h.
Plan jest taki, że trochę pojeżdżę a potem poproszę Toyotę o wgląd do moich danych na podstawie RODO. Dawali wymijające odpowiedzi przed kupnem, to docisnę ich teraz z "dżidipiara". Potencjalnych problemów jest mnóstwo. Przykład: czy dane są eksportowane poza obszar UE?

.
Nie chcę zarobić łatki upierdliwego klienta. Po prostu chcę wiedzieć co o mnie trzymają. Chciałbym zobaczyć przynajmniej tyle, ile np. Google przyznaje, że o mnie wie.