Policja była wzywana, chociaż odrobinę tego żałuję? Byłam w szoku i nie wiedziałam co robić, a że jestem młoda i niedoświadczona w tym temacie to pierwszą reakcją było zadzwonienie do taty, bo właśnie wjeżdżałam do niego na podwórko i on załatwiał wszystko. Pani też była roztrzęsiona, strasznie mi jej szkoda, bo to po prostu się zdarza, a przez wzywanie policji dostała jeszcze spory mandat i punkty karne. Rannych nie było, dzisiaj jestem cała obolała, bo jednak zeszła adrenalina i mocno uderzyłam w siedzenie - i to całkiem mocno. W momencie kiedy już zatrzymałam się prawie do zera to drugie auto mnie dogoniło i jadąc jakieś 70km/h uderzyło we mnie bez hamowania, więc jeszcze przepchnęło mnie kilkadziesiąt metrów dalej. Dziwię się, że tylko tak to się skończyło, ale i tak całe szczęście. Widziałam, że pani jest obolała - głównie przez pasy, bo trzymała się w takim miejscu. A wiadomo, ciało i kości już starsze, na pewno mniej wytrzymałe ode mnie. We wtorek muszę zgłosić się na policję po raport/protokół ze zdarzenia i potem na tej podstawie mam się kontaktować dalej. Tylko czy jest szansa, że będzie tam kontakt też do tej kobiety? Chciałabym zapytać jak się czuje, bo mimo wszystko była w gorszej pozycji, a karetki nie chciała.
Jeszcze co do szkody - właśnie to mnie martwi, bo cena rynkowa tej yariski to jakieś 9500 złotych i boję się, że naprawa będzie za droga. Nie chciałabym dostać za ten samochód mniej niż zapłaciłam, szczególnie, że miałam go dopiero od pół roku i nic w nim się nie działo. Jeśli zostanie ustalona szkoda całkowita i suma pieniędzy nie będzie mnie zadowalać, to czy mogę się odwoływać aż do skutku? Czy ma to jakiś sens i czy wszystko dzieje się wtedy w ubezpieczalni, bez sądu?