Twoje auto - rób co chcesz.
Znałem niejednego "dziadka" co też chodził na nogach i na rowerze z parasolką i w zimie nie jeździł a wyjeżdżał tylko do kościoła i to pod warunkiem że nie padało.
Ja zakonserwowałem za 700 zł podwozie i jeżdżę w każdą pogodę w zimie też i się nie przejmuję bo w końcu nie po to kupiłem auto za 90 000 żeby stało w garażu a ja chodził na nogach czy jeździł starym gratem.
Źle to pojmujesz w moim przypadku. Z tym deszczem i parasolką to gruba przesada. Ja Corollą jeżdżę cały czas i to dużo, W zimie też da się sporo jeździć, bo jest dużo suchych dni, jedynie w solną, zimową maź ograniczam się. Nigdy w życiu nie konserwowałem żadnego auta i wytrzymywały bez rozsypania się 20 lat. Mój Peugeot ma już 21 lat, ogniska korozji są, ale nic się nie sypie, dziur nie ma, auto coroczne kontrole techniczne przechodzi bez problemu. I się tak zastanawiam - fabryka wypuszcza auta, żeby nimi jeździć, a nie płacić, demontować elementy i robić konserwacje tak, jakby fabrykę wyręczać i dokańczać produkcję. W głębi duszy uważam trochę, że fabryka zrobiła auto kompletne, gotowe do jazdy, a nie do własnego dokończenia montażu. No, sam dokładnie nie wiem, gdyby to było inne auto, bez osłon pod spodem, to łatwiej zdecydowałbym się na jakąś konserwację, ale te osłony..., dawać nowe, na gwarancji auto, żeby to zdejmowali, rozbierali, jakoś mam opory. Poza tym te osłony chronią spód przed kamyczkami, więc jeżeli powłoka pod spodem nie zostanie uszkodzona, to deszcz i woda nic autu nie zrobią, w przeciwieństwie do soli w zimie. Zajadę jednak do firmy konserwacyjnej i pogadam, ustalimy ewentualnie co i jak

Swoją Corollę E21 użytkuję jako drugi pojazd w rodzinie podobnie jak Ty i też ją nie użytkuję w zimie
No, proszę, nie jestem w tym sam

z tym że ja w zimie użytkuję, ale tylko w suche dni, bez tego obrzydliwego, solnego błota.