No, i przyszedł ten ozonator i pierwsze wrażenie fatalne. Delikatne i leciutkie pudełeczko, jak zabawka dla dzieci. Miał rację YogiBabo, że to zabawka. Włączyłem to to we wnętrzu peugeota i znów wrażenie fatalne. Głośno pierdzi i drży, a z małej dziurki słabiutko wydobywa się jakieś powietrze o jakimś dziwnym zapachu, co słabo przypomina zjonizowane powietrze. Dawno w liceum mieliśmy jonizator w pracowni fotograficznej, który wydzielał czysty ozon o innym zapachu, taki prawdziwy ozon. Dobrze pamiętam ten zapach. A ten teraz coś tam przypomina ozon, ale jakiś taki o słodkim, cukierkowym zapachu. A i wydajność tego "sprzętu" jest lipna, słabe natężenie tego niby ozonu w peugeocie po 25 minutach pracy. Podsumowując, zabawka do wyrzucenia, to nie mój styl używać takich odpustowych urządzeń. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby to kupić. Pewnie dlatego, że to pierwszy raz, tak na próbę. 40 złotych można odżałować bez żalu i mam już doświadczenie, żeby takich zabawek na przyszłość unikać. Jak będę potrzebował jonizatora, to tylko taki za ok 500 zł wchodzi w rachubę, jakiejś porządnej firmy, nie no name. Podoba mi się ten, co pokazał w linku YogiBabo. Jeszcze próba w starej łazience, ale już z góry wiem, że to lipa

