Wiem, że w standardowych napędach na 4 koła powinno się wymieniać komplet, ale tu mamy sterowanie elektroniczne, a nie mechaniczne...
Rozmawiałem z dwoma mechanikami z pzmot, którzy występują jako biegli sądowi. Oczywiście rozmawialiśmy prywatnie, jeden powiedział, że w sądzie zawsze mówi, że nic się nie stanie (chodzi o sprawy przy wypłatach ubezpieczeń), a drugi zaczął mi wyliczać jakieś rozmiary zębów w przekładni audi a6 w przełożeniu na różnicę 2mm na promieniu opony, bo to doktor czy jakiś profesor z pwr był. Jedyne co zapamiętałem, to że koło tam mialo z 70cm, to 4mm (bo tam chodzi o dokupienie opony do kompletu gdzie na osi było 2mm zużycia) to jest 0,5% różnicy co przekłada się bezpośrednio na 0,5% różnicy w momencie obrotowym, a dyferencjały przyjmują jakieś tam dopuszczalne siły itd.
W każdym razie konsensus był taki, że wymiana całego kompletu nie ma sensu, że względu na zużycie. Poza tym, jeden z nich przytoczył, że przecież auta nawet ze stałym napędem mają z reguły mniejsze ciśnienie z tyłu niż z przodu (ze względu na rozłożenie masy), statycznie koła mają podobną średnicę (opona się ugina pod wpływem nacisku), ale przy mocnym przyspieszeniu tylna os zwiększa nacisk, a przednia zmniejsza, więc tylne koło ma mniejszą średnicę (a co za tym idzie obwód), a przednie chwilowo zwiększa średnicę i nic z przekładniami się nie dzieje.