Ostatnio zaszła tymczasowa zmiana u mnie i zaobserwowałem coś innego. Standardowo wylatuję z garażu gdzie mam minimum +5C do +8C, długo auto nie stoi pod chmurą, załatwiam swoje i wracam. Ale ostatnio jak jeszcze były przymrozki, to Auris codziennie stał pod chmurą po kilka godzin dziennie. Czyli zmienną jest to, że doszły starty wyziębionym silnikiem do cna + konieczność mocnego ogrzewania (parowało w środku), zanim silnik nabierze temp. Przez to średnia spalania wskoczyła mi jak nigdy od dawna na 7.3L nawet i ciężko było ją zbijać, udało się na koniec baku zrobić 6.9L. Kiedy wylatuję z garażu silnik szybciej łapię temp., dalej już jej nie traci zupełnie i to sprzyja niskiemu spalaniu. Ale kiedy wyziębionym to dużo wolniej łapie temp., pewnie dłużej ssie. Czyli im cieplejszy silnik, dogrzany olej, to średnia jest stabilnie niska. Podobnie zauważam po przelocie na S, mimo że więcej pije przy 110km/h niż 90km/h, to już po zjeździe na krajową, chętniej średnia spada wtedy.