Z mojej obserwacji woltomierza, który mam na stałe wpięty w gniazdo zapalniczki wynika, że BSM ładuje aku 12V dość oszczędnie.� Tzn. 14.5V nie pojawia się bardzo często,� częściej jest 12.5 V.
14,5V to i tak dużo, ja nie widzę więcej niż 14,2 V (monitoring napięcia z lokalizatora gps). Charakterystyka ładowania aku kwasowo-ołowiowego wymaga czegoś więcej do optymalnego jego naładowania i usunięcia zasiarczenia, które jeszcze nie weszło w fazę nieodwracalnej krystalizacji.
Na tym filmie:
https://www.youtube.com/watch?v=_V9PiOpaxyE widać, jakie napięcia podaje w czasie testu konwerter DC/DC dla akumulatora 12 V. To układ ładowania z Priusa 2017, który zdaje się jest hybrydą 4 generacji podobnie jak RAV4 TNGA. Niby wszystko jest OK, widać nieco ponad 14 V, ale szału dla akumulatora 345LN1-MF (taki jak nasz) nie ma.
Swoją drogą mój 345LN1-MF po wyciągnięciu i solidnym przeładowaniu "pod korek" napięciem 16,2 V odżył i widzę, że przyjmuje teraz więcej ładunku i utrzymuje wyższe napięcie spoczynkowe dłuższy czas po zgaszeniu auta. Poprzednio układ ładowania z RAV4 nie był w stanie go porządnie doładować, bo BSM szybko odłączał ładowanie po szybkim wzroście napięcia i spadku prądu ładowania, co jest typowe dla akumulatorów zasiarczonych - utrata pojemności i zdolności przyjmowania ładunku. Ale BSM takich rzeczy nie wie, zakłada że wystarczy ładowania i już. W starszym samochodzie akumulator byłby doładowywany w sposób ciągły, bez kontroli parametrów napięciowo-prądowych i w sumie wyszłoby mu to na dobre.
Tak czy inaczej, polecam "ręcznie" doładować nasze akumulatory 12 V szczególnie przed zimą. Raz, że ładowanie z auta nie zapewni optymalnych warunków dla żywotności kwasiaków, a dwa, że nasz 345LN1-MF to prosty obsługowy typ z dostępem do poszczególnych cel i możliwością kontroli (uzupełniania) wody w razie ubytków.