Dziś odwiedziłem kolejnego mechanika. Pan powiedział, że się przejedziemy. Usiadł z tyłu, Drogę prowadzącą do tego warsztatu można uznać za wspaniały sprawdzian dla zawieszenia.
Zapytał które dźwięki mnie denerwują, a ja że wszystkie. W drugą stronę mechanik prowadził moją camry. Stwierdził, że zdecydowanie z tyłu jest głośniej. Fura na podnośnik.
Z tyłu gumy stabilizatora, z przodu lekko gumy stabilizatora. Podjechał z kluczem, bzyk bzyk, odkręcił 4 śruby, wziął kawałek gumowyglądającego materiału (teflon), odciął dwa paski, podłożył,
zakręcił 4 śruby. Samochód w dół. Jedziemy znowu na "drogę". Kompletna cisza tylnego zawieszenia. Z przodu lekkie pukanie. 70% nieprzyjemnych dźwięków znikneło, tył stał sie znacznie
stabilniejszy, sztywniejszy. Pytam się o przód, czy też tak łatwo im pójdzie. Otóż nie, nie jest to robota na 2 min z powodu "opuszczania ławy". Spytałem się czy jechać po te elementy do
sklepu, powiedział, że nie ma sensu, że to rozwiązanie może wytrzymać dłużej z powodu właśnie ewentualnego wytarcia drążka (nie wiem jak bardzo jest wytarty u mnie). Mechanik zainkasował
50 PLN. To wszytsko zajęło mu: 5 minut przejażdżka, 1 minuta komentarz, że zaje...ty silnik, 3 minuty odkręcenie śrub, wsadzenie teflonu i przykręcenie, 5 minut przejażdżka. Dla mnie fachura.
Zamierzam niedługo zająć się też przodem, napewno będzie drożej. Mam pytanie, czy mechanik mogł mieć rację z tym, że nowe gumy w miejsce starych z podkładką teflonową mogą krócej
wytrzymać jazdę po naszych drogach?? Czy jednak warto kupić nowe i przy okazji robienia przodu wymienić tylne??
Drążek mam lekko przytarty w miejscach gdzie są gumy i dlatego muszę coś podłożyć żeby było ok 
Zakładaj, pomoże!!!
PozDRo
P.S. Jestem bardzo happy z rezultatu.