Ja do tej pory jeździłem tylko na FWD i dlatego stwierdziłem, że po co mam płacić 10 tys. za coś co mi do tej pory nie było potrzebne. Jednak hybryda to nie to samo co średnio mocne benzyniaki, więc internet mnie przekonał do wyboru napędu na 4 koła. Właśnie wróciłem z przejażdżki po świeżym śniegu i tylko mnie to utwierdziło w przekonaniu, że dokonałem dobrego wyboru.
Dodam, że w trakcie poszukiwania auta miałem na tapecie Tucsona i prawie klepniętego Karoqa z dostępnością w 3 miesiące. Jednak stwierdziłem, że DSG nie pasuje do specyfiki mojej jazdy, a zaufanie do Toyoty ostatecznie przechyliło szalę.
Nie wiem jak Wy ale przez cablegate, kiepsko zabezpieczone podwozie, warszawskie kradzieże, hałas w kabinie mam coś w rodzaju dysonansu pozakupowego

Jedyny ratunek to w końcu odebrać auto i cieszyć się jazdą.