Ja jak najbardziej rozumiem osoby, które nie chcą naprawiać czy serwisować samochodów w ASO, ponieważ ASO nauczyły się przez wiele lat golić klientów z kasy i to grubo. Zapisy typu : wizualna ocena stanu nadwozia za 300 zł, czy usługa serwisowa za 200 zł bez opisu to częste przypadki. Czy sama cena materiałów i roboczogodziny. A teraz, przy mniejszej sprzedaży salony głównie zarabiają na serwisie, więc ceny jeszcze windują. Ale z drugiej strony, jeżeli znajdziesz dobre ASO, gdzie mają wiedzę techniczną i zawsze zrobią to, o co prosisz, oraz pozwalają na jakieś negocjacje ceny, czy też udzielają rabatu, to lepiej czasem przepłacić 200 zł raz na rok i mieć z nimi dobre stosunki. Już kiedyś pisałem, że znajoma miała feralny silnik 2,2 d4d D-Cat i wydmuchało jej uszczelkę pod głowicą. Naprawa 14 tys po gwarancji w ASO. Aso wykonało to w "geście dobrej woli" za 3 tysiące, ponieważ miała pełną historię przeglądów i na poprzednim przeglądzie serwis nie stwierdził żadnego problemu z silnikiem.