Czy to prawda, czy kit, nie wiem, powtarzam co od sprzedawcy usłyszałem.
No właśnie to mnie ciekawi, bo u mnie przy wartości samochodu zdecydowanie powyżej 100 tys. nic nie chcieli, a nawet odradzali zakładanie dodatkowego zabezpieczenia, żeby nie stwarzać ewentualnych problemów z elektroniką samochodu. Bo jeżeli koledzy piszą że przez dodatkowe zabezpieczenie montowane w Toyocie tracą np w CC jakieś zdalne funkcje to trochę słabo.
Zależy od firmy.
W niektórych nie dało się nawet ubezpieczyć auta bez alarmu, ale to było kilka lat temu.
W dobie kradzieży na walizkę i gameboy wszyscy od tego odchodzą, bo te zabezpieczenia są w takich przypadkach bezużyteczne.
A co do wartości auta i jej wpływu na ubezpieczenie:
Ogolnie z reguły są dwa progi, jeden, powyżej którego wymagają podpisu managera (+1 nad agentem) i to na nowe auta wydawane z reguły jest z automatu, drugi wyższy próg (ze 4 lata temu to było 200/250k+, ale wtedy łapały się praktycznie tylko auta premium) gdzie zawarcie polisy wymagało podpisu kogoś wyżej.
Dzieje się tak, żeby odsiać dziwne przypadki np. kiedyś pan obcej narodowości, chciał ubezpieczyć oc+ac na drugi rok suva Mercedesa o wartości 400k. Samochód był kupiony w innym kraju, u nas zajerejstrowany pierwszy raz, a na pierwszy rok miał wykupione tylko OC. To jest taki typowy przykład, gdzie zachodziło wysokie prawdopodobieństwo, że właściciel auto po prostu zniszczy, żeby dostać wypłatę z AC, ponieważ że względu na dziwne pochodzenie auta, jego wartość na rynku wtórnym jest dużo niższa niż innych podobnych egzemplarzy.