Na autostradzie jeżdżę z włączonymi układami: wspomagania trzymania toru jazdy i aktywnej kontroli prędkości jazdy w pełnym zakresie w trybie kontroli odstępu od poprzedzającego pojazdu (z odstępem zaprogramowanym jako "duży"). Gdy przede mną nie ma samochodu, Yaris Cross utrzymuje zadaną prędkość i trzyma się środka pasa. Gdy przede mną jest samochód, Cross utrzymuje prędkość tego samochodu i trzyma się środka pasa. Można wtedy odnieść wrażenie, że Cross jest jakby przyklejony do samochodu przed nami. Można nawet zdjąć ręce z kierownicy na chwilę (samochód to wykrywa i każe trzymać kierownicę). Trzeba jednak uważać, bo gdy sytuacja przestaje być stabilna (np. wjeżdża przede mnie samochód po wyprzedzeniu, albo poprzedzający samochód zjeżdża w prawo), Cross może zachować się w sposób wymagający jakiejś tam korekty kierownicą lub pedałami.
Ogólnie działa to bardzo dobrze, by nie powiedzieć doskonale i lubię tak jeździć, bo mogę więcej uwagi poświęcić na sprawy inne, niż prowadzenie samochodu. Problem zaczyna się podczas opadów śniegu czy nawet deszczu, kiedy to Cross zasypuje wyświetlacz komunikatami, że układy przestały działać i trzeba wyczyścić czujniki. A wyczyszczenie pomaga zaledwie na kilka kilometrów. Czyli podczas intensywnych opadów układy wspomagania stają się nieprzydatne, a nawet potrafią irytować (nie widzisz wskaźników, tylko powtarzające się komunikaty).