Jeśli chodzi o ledowe kierunkowskazy, to jest więcej problemów niż korzyści. Żeby nie było problemu z oszukaniem przerywacza, to musi być rezystor 20W udający tradycyjną żarówkę. To będzie niezła grzałka, którą gdzieś należy umieścić poza lampą. Są jeszcze rezystory elektroniczne, ale w takim rozwiązaniu jeśli liczysz na szybki czas narastania i gaszenia światła to się rozczarujesz. Będzie migać niemal jak jak zwykła żarówka. Poza tym markowe ledy do kierunków są relatywnie drogie i wybór biedny, a w sumie eksperyment może nie dać oczekiwanych rezultatów. Jeśli chodzi o światła pozycyjne i stop to już w ogóle ledy niewiele wniosą, chyba że liczysz na inny odcień czerwieni. Sens może być jeszcze w ledowym świetle cofania. No i problem kolejny, czyli tylne światła lubią się błocić i przymarzać a zbyt niska temperatura lampy nie stopi zmarzliny. Pole do popisu jest w lampach przednich, ale jeśli ktoś w 2022 roku zakupił lampy z tradycyjnymi żarówkowymi reflektorami, to tak jakby kupił samochód z silnikiem gaźnikowym. Czyli wielki błąd. W lampach soczewkowych można bez problemu montować markowe ledy np. Ultinon pro9000 i efekt jest znakomity. Jednak również mogą pojawiać się problemy z nadmiernym oszronieniem, no i policja na ten rodzaj światła jest szczególnie wyczulona.
Na pocieszenie dodam, że w Toyocie nie spotkałem się jeszcze z komunikatem o spalonej żarówce, także sposób zasilania żywcem skopiowany z Fiata 125P, zdecydowanie ułatwia te modyfikacje
