Cześć,
Dzisiaj napotkałem miejsce, które stanowiło wyzwanie do zaparkowania równolegle. Spieszyło mi się, więc samodzielnie na dwa razy udało się wcisnąć w tę dziurę. Trochę patrzenia w lusterka, sporo patrzenia w kamerki 360stopni. Dojazd do zderzaków sąsiednich samochodów "do czerwonego sygnału" - można było jeszcze parę centymetrów wynegocjować:

Dość fajnie wyszło, zwłaszcza że nie twierdzę, że czuję już ten samochód jak własne kapcie. Z prawej strony brakło jakieś 20cm do wzorcowego przyklejenia się do krawężnika.

Ale nie własnym parkowaniem chciałem się pochwalić, ale przetestować jak by sobie w tym miejscu poradził system parkowania Toyoty. Na początek postanowiłem sprawdzić, jak samodzielnie stamtąd wyjedzie. No i szybko się dowiedziałem, że raczej muszę samochód wynieść na plecach:

Oczywiście wyjechałem ręcznie (na dwa razy, analogicznie jak wjeżdżając). Ustawiłem samochód obok zwolnionego miejsca, wcisnąłem magiczny guzik i bardzo się zdziwiłem, że system miejsce rozpoznał i był gotowy do parkowania tam. Czar prysnął już kilkanaście sekund później, kiedy w połowie wjazdu tyłem wyskoczył komunikat "Too narrow space" albo coś podobnego i parkowanie zostało przerwane. Niestety zdjęcia nie zrobiłem, bo komunikat i widok z góry zniknął po wciśnięciu hamulca.
Podsumowując - podtrzymuję moją niską ocenę dla automatycznego parkowania w samochodzie wyposażonym w kamery 360. Rozumiem, że algorytm stosuje spore marginesy bezpieczeństwa (chociaż łudziłem się, że będą mniejsze a dodatkowo precyzja manewru nadrobi). Ale czemu wskazuje miejsce jako akceptowalne, a później zmienia zdanie?