Dla mnie testy ADAC są miarodajne, potrzebuje auta na już/teraz. Czy problem wynika z rozładowanego akumulatora, czy zawartego silnika to już drugorzędną sprawa.
Zacznijmy od tego że ADAC to szereg afer od ustawiania testów opon, wyboru aut roku, ustawiania rankingów, defraudacji kasy.
Kolejny temat to wystarczy prześledzić jakie auta zajmowały pierwsze miejsca i tak np.znowu dziwnym trafem xxx lat temu czoło bezawaryjności to 1,6thp i TSI z najgorszych lat powstawania. A takich przykładów jest x100.
Fajnie się czyta jak rozładowany akumulator to to samo co zatarty silnik tylko trzeba pamiętać że procedura wymiany jednego i drugiego jest całkowicie inna.
W przypadku aku możemy sobie sami poradzić za parę złoty a nawet jak serwis włoży taki sam Aku natomiast przy silniku jest najpierw długi czas oczekiwania na naprawę, dostajemy takie samo g.jak było wcześniej a potem przy odsprzedaży mamy super wizytówkę pod maską która dla nas oznacza stratę $$$.
Dla mnie ADAC to taka sama ściema jak artykuły w AŚ. Czyli mieszanka dziennikarskiej fikcji, z elementami prawdy okraszona moto biznesem.