Cześć Panowie,
też ostatnio zastanawiam się nad RAV4 i też po głowie mi chodzi import z USA natomiast osobiście mam doświadczenia z autami z USA i powiem tak:
- zapomnijcie, że auto będzie kiedykolwiek 100% dostosowane do przepisów UE. Przeróbka świateł to tylko zamiatanie pod dywan, bo takie światła nie mają i nigdy nie będą mieć homologacji. W grę wchodzi tylko wymiana na europejskie jeżeli chcesz mieć 100% legitnie. Wiem, że przeróbki się robi i takich aut jeździ masa, a policja ani diagnosta z reguły się tego nie czepia ale zawsze jest ryzyko, że ktoś się przywali np po kolizji
- części z wersji EU mogą nie pasować, a nawet jeśli będą to trzeba znać numer części europejski. Na oryginalnych częściach będą numery amerykańskie (tak przynajmniej jest w Fordzie)
- niektórych aut z USA nie da się zakodować/przerobić na język PL czy na nasze jednostki - jeszcze nie wiem jak to jest z toyotą
- nie kupujcie aut z uszkodzoną pirotechniką bo osiwiejecie jak poznacie rynek airbagów w polsce... Ciezko to importować z USA bo to towar niebezpieczny więc tylko kontener wchodzi w grę
- wersja na Kanadę różni się tylko jednostkami na liczniku. Radio nadal będzie do przekodowania, światła symetryczne, brak przeciwmgielnego, języki itp. Jedyne co to kierunki czasem są pomarańczowe fabrycznie
- tego auta nie sprzedacie nigdy w cenie europejczyka. Cena zawsze będzie niższa, więc na imporcie się nie oszczędza, bo te auta po prostu są tańsze i kropka. Natomiast walory mają podobne lub czasem nawet lepsze :D
- czas oczekiwania na auto potrafi doprowadzić do szału, a jak już w końcu przyjedzie to robi średnie wrażenie (można się mocno rozczarować...) No chyba, że auto widzisz pierwszy raz dopiero po naprawie i detailingu, ale to dodatkowe 2/3 miesiące czekania... Mi od momentu kupna do rejestracji minęło 5 miesięcy.
- nie można po prostu iść do intercars czy ASO i kupić części. Jest spora szansa że po vin nikt ci nic nie znajdzie, bo na USA jest zupełnie inna pula VIN. Musisz podać numer części europejskiej, albo szukać po vin jakimś europejskim o ile wiesz ze to będzie pasować...
- jeżeli w aucie była uszkodzona pirotechnika to nawet jeżeli to były tylko napinacze pasów, to musisz wykasować moduł poduszek. Według prawa EU trzeba ten moduł wymienić na nowy, ale zwykle się to po prostu kasuje. Natomiast w amerykańcach często trzeba to robić "na stole", a nie przez OBD, wiec trzeba się dokopać do modułu żeby go wymontować, a często jest on przytwierdzony gdzieś głęboko pod tapicerką do nadwozia. Przy takiej zabawie na 80% coś się odłamie, coś wpadnie, coś się odklei albo uszkodzi. Potem to drażni bo coś odstaje albo brzęczy. Jak zrobisz to samemu to jeszcze to jakoś wyjdzie, ale mechanicy to robią niedbale i na szybko...
- i wiele innych drobiazgów o których mało się mówi (mozna by książke napisać)
Natomiast nadal ogromnym plusem aut z ameryki jest cena szczególnie, że te auta mozna kupić z niskim przebiegiem. Mamy też carfax, którego nie mają auta z niemiec, francji itd
Przy obecnych cenach samochodów może to być bardzo dobry kompromis. Ja właśnie jestem w trakcie zbierania wiedzy na temat rav4 z usa i jeżeli z częściami nie będzie problemu, to jest duża szansa, że się zdecyduję na takie auto, ale z jakimiś minimalnymi uszkodzeniami bez pirotechniki, a najlepiej po jakimś gradobiciu. I lampy założę EU, bo widziałem jak się robi te przeróbki lamp... Klej epoksydowy i gwintowane pręty...