W temacie pieniążków to trzeba popytać u Lexusa o rabaty. W Toyocie za wiele się nie starguje, ale w czasie głupiej rozmowy telefonicznej ( pandemia) dostałem fest rabat na NX, który dopiero miał być wyprodukowany. Polecam Gdańsk. Jak pisałem specyficzna sytuacja rynkowa spowodowała, że NX mam po sprzedaży RAV-ki, którą wbiłem w koszty firmy, mam "za darmo". Moja RAV-ka nie zdążyła za bardzo powisieć w ogłoszeniach i znalazła kupca. Parę dni.
Czy Lexus jest do szpanowania? Słaby ze mnie szpaner i może dla kogoś tak jest. Dla mnie nie. To jest przede wszystkim RAV-ka nad którą usiedli Japończycy i postanowili wszystko co najważniejsze poprawić. Łatwo jest skonfigurować droższą RAV-kę od podstawowych NX ale RAV-ki nadal nie będą miały klejonych, akustycznych szyb.
Można sobie posiedzieć na aliexpress pozamawiać maty wygłuszające na nadkola, do bagażnika, nawet folię na szyby dokupić, dokupić podświetlane przyciski drzwi itp ale co zrobić z aerodynamiką bryły, nieprecyzyjnym prowadzeniem? RAV-ka jest na autostradzie miotana przez boczne podmuchy wiatru jak łupina w sztorm. NX jest niewzruszony. Komfort, i precyzja prowadzenia są wtedy zwyczajnie nieporównywalne. Nic nie da wygłuszanie, skoro cały układ jezdny RAV-ki na autostradzie jest nieprecyzyjny, gumowaty i człowiek cały czas musi być czujny.
Cykl drobnostek, pierdółek poprawiających jakość obcowania z samochodem traktowana jako osobna anomalia- do zignorowania. Bo da się żyć bez dotykowego oświetlenia LED, ale jak się zacznie wyliczać, że NX ma lampkę w schowku pasażera, w podłokietniku, na klapie bagażnika, haczyki na siatki, wykładzinę bagażnika zamiast rysującego się plastiku, jakośc obrazu z kamery cofania, która ma spryskiwacz, żeby nie latać i nie wycierać paluchem... tak można wymieniać i wymieniać pierdoły, które jako zbiór stanowią jednak wartość i tłumaczą trochę cenę. To nie jest głupie naklejenie znaczka Lexus i bezczelne wołanie wincyj piniondza za sam znaczek. Coś tam pracy jednak włożono.