Mam pytanie odnosnie polskiego rynku motoryzacyjnego, z ktorym stracilem kontakt wiele lat temu. Zadaje je ze zwykle ludzkiej ciekawosci. Ostatni samochod jaki kupowalem w Polsce, jeszcze za starego systemu, to byl Fiat 126P.
Ta dyskusja zaczela mnie fascynowac. Kupowalem juz w zyciu wiele samochodow, roznych marek, ale jeszcze nie zdazylo mi sie czekac dluzej niz 2 tygodnie na odbior. Oprocz tego za samochod placilem zawsze cala sume przy odbiorze, a samochod zawsze odbieralem juz zarejestrowany i ubezpieczony.
W Norwegii zawsze Toyota ma na stanie egzemplarze w kazdym standardzie wyposazenia dostepne w centrali. Pozostaje tylko kwestia sprowadzenia samochodu z centralnego magazynu. Pewno zdazyloby sie czekanie, gdyby ktos chcial jakis specyficzny kolor, ktorego akurat nie ma na stanie, ale generalnie zawsze jest do wyboru pare kolorow do szybkiego odbioru.
Czy zamawiajac samochod w Polsce musicie cos placic i potem czekac jeszcze pol roku na samochod? Czy sprzedawca nie zalatwia za Was rejestracji i ubezpieczenia samochodu?