masz trzy rodzaje świateł
basic led (na zwykłym odbłyśniku jak 20 lat temu, tyle że zamiast żarówki jest dioda led)
full led (na soczewce, ze spryskiwaczami, ale bez samopoziomowania)
led matrycowe (na soczewce, ze spryskiwaczy, z samopoziomowaniem)
led basic świeci jak najzwyklejsza żarówka h7 w starym oplu astrze. tyle że bardziej biało. wąsko, krótko, nierównomiernie. tuż przed zderzakiem masz jasno i tyle. dramat
środkowy led świeci już dobrze, chociaż do ksenonu nadal to się nie może równać. jest szeroko, jest daleko, równomiernie, ale sama jasność/natężenie światła dalekie od najlepszych
matrix led ma mijania identycznie jak poprzednia wersja, różnica jest taka, że na drogowych są segmenty, które są na bieżąco wygaszane i zapalane, więc jeździsz cały czas na długich. ale tak jak wyżej - jest co najwyżej poprawnie. segmentów też jest mało, więc są duże "dziury" w oświetleniu jak wycina samochody z naprzeciwka.
podsumowując - led basic świecą słabo. po prostu słabo. pozostałe świecą dobrze, poprawnie, choć nie rewelacyjnie. do najlepszych sporo im brakuje, zarówno jasności/natężenia światła jak i segmentów w matrycach. poprzednio w aurisie 2016 miałem ksenon i wg mnie świecił on zauważalnie jaśniej, po prostu dawał mocniejszą wiązkę światła. ale nie ma dramatu. mam światła matrycowe.
ogólnie długo się zastanawiałem nad wersją executive, chciałem wziąć style, ale te matrixy dla mnie robią robotę. jeżdżę sporo po ciemku, poza miastem, mieszkam kilka kilometrów od Łodzi i w nocy jest po prostu ciemno. matryce powodują, że cały czas jeździć de facto na drogowych i nie martwisz się niczym. to rekompensuje nawet trochę gorszą jasność tych ledów, bo po prostu i tak wszystko widać. do zwykłych już bym nie wrócił - nie ma mowy :D