Cześć,
niedawno zmieniłem pasek wielorowkowy i postanowiłem sprawdzić czy samochód dobrze ładuje akumulator. Niestety okazało się, że jest kiepsko...
Ładowanie na wolnych obrotach: 13,7v mierzone na akumulatorze
po odpaleniu świateł, ogrzewania tylnej szyby i lusterek, dmuchawy na max ładowanie 13,6v mierzone na akumulatorze.
Czyli za mało.
Auto ma 7 lat więc myślę sobie - pewnie styki albo kable słabo przewodzą...
Sprawdziłem bezpośrednio na alternatorze - niewiele więcej odpowiednio 13,8v i 13,7v. Zmiana obrotów silnika nic nie zmienia. Czyli wygląda, że za mało daje alternator bo strata 0,1v pomiędzy alternatorem a akumulatorem to raczej OK.
Akumulator mam fabryczny pewnie do wymiany w tym roku. To jednak przecież nie ma znaczenia - ładowanie powinno być większe. Tym bardziej, że znalazłem w notatkach - w 2021 było zdecydowanie lepiej bo około 14,1v.
Pytanie teraz do Was czy spotkaliście się u siebie, że po 7 latach (90 tyś km) padł alternator? Czy to po prostu regulator napięcia do wymiany bo zużyły się te "grafitowe szczotki" czy jak to się tam nazywa

Od czego zacząć? Chyba nie od wymiany akumulatora bo szkoda nowego jak ładowanie jest za słabe. A może Toyota ma jakiś "inteligentny system" że wie że akumulator jest stary i słabo go ładuje?
Czekam na burzę mózgów i ewentualnie Wasze pomiary.