Dzięki wszystkim za podzielenie się opinią!
W międzyczasie miałem okazję ponownie przejechać się Corollą 1.6 z CVT, tym razem w warunkach bardziej poza miejskich, i moje pozytywne wrażenie zostało jak najbardziej podtrzymane. Jeśli trafi się egzemplarz CVT z sensownym przebiegiem, to biorę!
Choć w trakcie rozważań nad tą skrzynią (i z uwagi na to, że tych nowych wersji z silnikiem 3-cylindrowym 1.5 i 125km nie biorę pod uwagę) zacząłem lekko spoglądać w stronę hybryd. I przyznam, że trochę mnie kusi, ale zastanawiam się, czy ma to sens jeśli stosunkowo mało jeżdzę? Po zakupie auta myślę, że będę kręcił nie więcej niż 10kkm, proporcje powiedzmy 50/50 miasto (Wwa) i trasa. Ale może się zdarzyć, że auto będzie miało okresy symbolicznego użytkowania. Czy jeśli auto będzie miało okresy dłuższego zastoju, to można się spodziewać problemów z baterią klasycznej hybrydy? Temat w sumie chyba na inny wątek, przeskanuję sobie jeszcze forum pod tym kątem, ale jeśli ktoś chciałby podzielić się opinią tutaj to z góry dzięki:)
Też robie takie przebiegi, ok 1000 km miesięcznie obecnie.
Podobnie jak u Ciebie 50/50 - miasto i niby trasa (aglomeracja Śląska to jednak sporo dwupasmówek, ekspresówek, itd).
Nawet nie pomyslałem o tym by kupować coś innego niż hybryda.
Miałem już kilka Tojek z automatem (choć nie CVT tylko tradycyjne hydrokinetyki) i zero problemów. A ze sie człowek przyzwyczaja do wygody i nie jest to małe Porsche do "aktywnej" jazdy po zakrętach, to manual odpadał.
Hybryda ciut droższa gdy sie kupuje, ale... ciut droższa gdy sie sprzedaje.
Serwisowanie prostsze i mniej kasy wydaje na paliwo.
Swoja kupiłem z przebiegiem 138k w styczniu, teraz ma prawie 140k - 3 tankowania za mną, przy normalnej jeździe tankowanie w lutym (jeszcze było zimno) 4,4l/100km
A od czasu gdy tempe poszła w gore (zauważam, ze system hybrydowy lepiej sobie radzi powyżej 9/10C) będzie mniej.
Nie martwię sie alternatorem rozrusznikiem czy właśnie skrzynią biegów.
Chwile patrzyłem na Skody (w sumie nie brzydkie), ale DSG mnie skutecznie odstraszyło.... Podobnie jak w Hyundai/Kia - choć hybrydy i podobno jeżdżą fajnie, to jednak DSG mnie nie przekonuje na dłużej (ostatnim autem jeździłem 10 lat i Lexa sprzedałem jak miał 21! - największe awarie to były dwie sondy lambda).
IMHO jeśli jesteś wstanie zapłacić za wersje hybrydowa to warto. Masz i "automat" i święty spokój i mniejsze koszty użytkowania na co dzień.